Dziedzictwo mroku / Bree Despain

      "Jaka była szansa, że przyciągam wilkołaki? Jakbym była wielkim magnesem na potwory. Czy mam na plecach wypisane: UGRYŹ, JESTEM CHĘTNA?"

      Od dawna miałam ochotę na tą książkę, ale nie mam aktualnie kasy, żeby to kupić. A tu proszę, taka miła niespodzianka - dostałam książkę od wydawnictwa.

      "Grace Divine, córka miejscowego pastora, zawsze wiedziała, że tej nocy, kiedy znikł Daniel Kalbi, wydarzyło się coś strasznego. Tamtej nocy przed domem znalazła swojego brata Jude’a nieprzytomnego i skąpanego we krwi. To, co się wówczas stało, miało pozostać straszliwą tajemnicą.
Wspomnienia, które jej rodzina starała się pogrzebać, powracają, kiedy Daniel zjawia się trzy lata później i zapisuje się do tej samej szkoły, do której chodzą Grace i Jude. Mimo że Grace obiecała bratu, że będzie się trzymać z dala od dawnego przyjaciela, jest zafascynowana jego niezwykłymi zdolnościami artystycznymi i dziwnym, głodnym błyskiem w oczach, a także uczy się spoglądać na świat z nowej perspektywy.
Im bardziej Grace zbliża się do Daniela, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo, ponieważ gniew Jude‘a prowadzi go do sojuszu ze starożytnym złem, które Daniel wyzwolił owej straszliwej nocy. Grace musi poznać prawdę o mrocznym sekrecie chłopaka… oraz odkryć lekarstwo, aby ocalić tych, których kocha. Może to jednak wymagać od niej ostatecznej ofiary – z własnej duszy."

      Początkowo książka wydawała mi się wyjątkowo nudna. Jednak z czasem zaczęło się tyle dziać! A końcówka? Niewiarygodne! Nigdy bym nie przypuszczała, kto okaże się złym i kto umrze. W ostatnich rozdziałach co chwila następuje zwrot i wielki szok.
      Jeśli się zastanowić, to z wilkołakami spotykamy się dopiero na ostatnich słowach. Tzn.  możemy się tego dowiedzieć wcześniej, a raczej domyśleć. Dużo było fragmentów typu "ślady wyglądające na odciski łap" albo gdzieś daleko słychać było wycie. Ale oko w oko spotykamy się dopiero w ostatnich rozdziałach.
      Trochę się mieszałam. Mialłam wrażenie jakbym czytała którąś część z kolei. Działo się tak dlatego, że najpierw czytamy aktualne wydarzenia, potem przenosimy się 3 lata wcześniej, później wracamy i tak wkółko.
      Każdy rozdział zaczyna się na prawej stronie, całej zapełnionej szarym kolorem. Natomiast każdy rozdział podzielony jest na kilka podrozdziałów rozpoczynających się nagłówkami typu "Wieczorem", "W poniedziałek", "Przy drzwiach", "W szkole", "Chwilę później" itp.
      Zastanawiałam się, co ma wspólnego okładka z treścią. Fiolet... Nogi... Chusta... Paznokcie... Może to jakiś filozoficzny lub psychologiczny przekaz, którego nie umiem odczytać.
      Ogólnie polecam tą książkę wszystkim. Tym, którzy uwielbiają mroczne klimaty, wampiryzm i wilkołaki. Ale przypadnie do gustu także tym, którzy za tym nie przepadają, bo fantastyczne stwory, tak jak już mówiłam, pojawią się dopiero na końcu.

      "Nie  jestem urodzonym kłamcą. Czerwienię się cała, kiedy tylko mam powiedzieć małe łgarstwo. Na szczęście nikt nie pytał, jak udało mi się uruchomić silnik, bo zamieniłabym się w czerwoną, jąkającą się rzodkiewkę."



Dziedzictwo Mroku
The Dark Divine
Bree Despain
Galeria Książki
440 stron


Za książkę dziękuję:



Proszę, abyście brali udział w sondzie. Co dwa miesiące będziemy wybierać najlepszą książkę z tych, które opisywałam. A na koniec roku wybierzemy najlepszą książkę roku 2011
Dziedzictwo mroku / Bree Despain Dziedzictwo mroku / Bree Despain Reviewed by Martha Oakiss on środa, marca 16, 2011 Rating: 5