Magia Kąsa / Ilona Andrews


„Prokurator Generalny ostrzega wszystkich obywateli, że jakakolwiek próba skontaktowania się oraz każde inne działanie zmierzające do pojawienia się istot obdarzonych nadprzyrodzoną mocą, może mieć bardzo niebezpieczne skutki […].

 - Nie chrzań.”


PIERWSZE SPOTKANIE

            Są serie, o których marzy się człowiekowi przez długi czas do momentu, aż owa książka znajdzie się na jego półce. Ja właśnie tak miałam z „Magia Kąsa”, która przemawiała do mnie z regałów księgarń przez kilka miesięcy. Gdy udało mi się uzbierać wystarczającą ilość pieniędzy i wracałam zadowolona ze sklepu z nowym nabytkiem, nagle… Czar prysł. Powieść kolejne kilka miesięcy leżała w mojej biblioteczce, a ja co chwilę znajdywałam wymówkę, by sięgnąć po coś innego. Ale, za namowami przyjaciółki, która czekała na moją recenzję i nie wiedziała, czy warto i chęcią przeczytania po raz pierwszy dark fantasy, zdecydowałam – czas na Ilonę Andrews!


„ – Nigdy nie wiem, co powiesz za chwilę.
 - Pociesz się, że ja również.”


OBOJNAKI WŚRÓD NAS?

            O dziwo, Ilona Andrews nie jest kobietą. O zgrozo, to nawet nie jest mężczyzna! Dziwne? Owszem. Bowiem „Ilona Andrews” to pseudonim artystyczny małżeńskiej pary zajmującej się pisaniem książek fantasy – Ilony i Gordona. Oryginalny i zwracający na siebie uwagę pomysł, trzeba przyznać.


„Gdzieś w tej bazie figuruje również moje nazwisko opatrzone sygnaturą: kandydat odrzucony, niezdyscyplinowany i bezwartościowy. A więc dokładnie tak, jak sobie tego życzyłam.”


TELETURNIEJ NA ŚMIERĆ I ŻYCIE

            Kate Daniels to 25 letnia kobieta walcząca z wampirami. Jest sytuacja nie jest najlepsza. Ginie jej opiekun i jedyny przyjaciel. Dziewczyna chce się zemścić na istocie, która brutalnie zabija kolejne osoby. Sama niestety sobie nie poradzi, zaczynają się więc wysokie i strome schody. Trzeba znaleźć sobie sojusznika. Musi dobrze walczyć, nie wymiotować na widok krwi i dobrze, żeby był choć trochę przystojny. Więc.. Wybieramy partnera: bramka numer jeden – Zakon Rycerzy Miłosiernej Pomocy, w którym pracował zamordowany mężczyzna. Bramka numer dwa – Pan Umarłych i jego horda zimnych wampirów. Bramka numer trzy – Gromada i zespół dzikich, śliniących się zmiennokształtnych. Do dyspozycji jest telefon do przyjaciółki, wróżki. Dzisiejsza oferta specjalna obejmuje pożarcie przez strzygonia. Trudny wybór.


„Problem polegał jednak na tym, że w rozumieniu Zakonu definicja krzywdy była dość elastyczna, a co za tym idzie, mogło okazać się, że w ramach miłosiernej pomocy, trzeba na przykład obciąć ci głowę.”


CIOS ZA MAMUSIE, CIOS ZA TATUSIA

            To, co pokochałam najbardziej oprócz znakomicie stworzonego świata Atlanty przyszłości, to cięty język głównej bohaterki. Czasem wystarczyło jedno słowo, by rozśmieszyć do łez. Nawet w chwilach zgrozy, kiedy stoi się o krok od śmierci, dziewczyna potrafi wyśmiać paskudną koszulę z frędzlami swego przeciwnika. Nie jest grzeczną dziewczynką. Może się z tobą poprzytulać w jakiejś miłej restauracji, potem przeklnąć, przebić ci serce widelcem i wyjść do toalety przypudrować nosek. Normalka.



„No i bardzo dobrze, bo ludzie tacy jak ja bardzo nie lubią się spotykać. Z takich spotkań zwykle nie wynika nic dobrego, co najwyżej złamana szczęka lub noga.”


I LOVAM CIĘ

            „Magia Kąsa”, mimo wielu krwawych i dość brutalnych scen (nie wiem, jak inaczej można nazwać nabijanie głów na płoty), doszczętnie zawładnęła moim sercem. Żałuję, że tak długo ociągałam się z jej przeczytaniem. Przenikanie się magii i technologii w taki sposób, jak zrobili to autorzy, jest niesamowite. Historia, fabuła i styl pisarski – cudo, palce lizać. Druga część już spoczywa na mojej półce i mam zamiar przeczytać ją na dniach. Wciąż nie mogę wynieść się ze świata wampirów, strzygoni, wilkołaków, kotołaków, szurołaków… (Dobra, włączcie już napisy końcowe).


„ – Co się stało wilkowi alfa? – przerwałam mu.
 - Lego.
 - Lego? – nie zrozumiałam. Zabrzmiało jak grecka nazwa, a nie przypominałam sobie żadnej mitologicznej istoty o takim imieniu.
 - Niósł pranie do sutereny i stanął na starym komplecie klocków LEGO […]. Złamał dwa żebra i kostkę.”

------------------------------------

Mam do Was jeszcze jedno pytanko. Z tego względu, że uwielbiam haftować, a miejsca na ścianach i kasy coraz mnie to...
Czy Wy, lub ktoś z Waszych znajomych byłby zainteresowany kupowaniem takich wyhaftowanych obrazów? Wyszywam zarówno nieduże obrazki dla dzieci jak i bardziej skomplikowane wzory. Piszcie, jeżeli jesteście zainteresowani.
Magia Kąsa / Ilona Andrews Magia Kąsa / Ilona Andrews Reviewed by Martha Oakiss on sobota, lipca 28, 2012 Rating: 5