Nieładnie jest kłamać...



Przyjaźń na śmierć i życie. Mówi się tak, prawda? Ale co, jeśli potraktujemy to zbyt dosłownie?








            Witamy w Rosewood! Miasteczku pięknym i, jak się okaże, nieco tajemniczym. Zróbmy zoom na kilka przyjaciółek spacerujących razem pod rękę, chichoczących, zwracających na siebie uwagę innych swoją pozytywną energią. To Alison, Emily, Aria, Spencer i Hanna. Każda z nich jest inna, ma inny charakter, osobowość, jednak przyjaźnią się ze sobą i wzajemnie ufają. Znają swoje wzajemne tajemnice i nie mogą pozwolić, by któraś z nich wypłynęła na światło dzienne. Przez to, mimo kłótni, uśmiechają się sztucznie i wciąż trzymają się razem. Do czego może doprowadzić jedna z takich kłótni? Do tego, że jedna z dziewcząt, Alison, najbardziej z nich wszystkich przebojowa i rozgadana, znika bez śladu. Nie odzywa się do rodziny, nikt jej nie widział, ale i policja nie odnalazła ciała…
            Dwa lata później dziewczyny nieco się rozłączają. Dla każdej z nich zaginięcie Alison znaczyło co innego, od strachu, przerażenia i żałoby, po odczucie ulgi i radość. Zaczynają zadawać się z innymi ludźmi, nie spędzają ze sobą już tyle czasu, co kiedyś. Są dla siebie obojętne, a nawet się unikają. Każda z nich przeszła pewną metamorfozę. Nagle, każda z nich, zaczyna dostawać dziwne smsy, maile czy liściki, zawierające ich tajemnice. Tajemnice, które znała tylko Alison. Co więc to może oznaczać? Ali wróciła i się mści? Ale przecież przyjęło się, że Ali nie żyje… Czy to możliwe, że ktoś inny tak dobrze zna je wszystkie?

            Zacznijmy od tego, jak odebrałam powieść na samym początku. Zostałam zasypana mnóstwem imion. To są przyjaciółki. To siostra. To chłopak siostry koleżanki. A to kuzyn ciotki ze strony matki. Nijak nie mogłam ułożyć sobie tego wszystkiego w głowie, wciąż myliłam bohaterów, nie wiedziałam, kto w całej powieści będzie odgrywał główną rolę – na kim mam się skupić. Na szczęście wszystko udało się poskładać w momencie, gdy zaginęła Ali. Kolejne rozdziały były pisane na zmianę – choć wciąż w narracji trzecioosobowej, to każdy z nich skupiał się na innej z dziewczyn. Dzięki temu mogłam spokojnie zebrać na niej myśli i po paru rozdziałach automatycznie przeskakiwałam na odpowiednią bohaterkę.

            Jak już mówiłam, każda z dziewcząt jest nieco inna, tak jak w naszym świecie, bo nie ma przecież dwóch identycznych osobowości. Aria jest zakochana w swoim nauczycielu. Hanna przestała być grzeczną dziewczynką i zaczęła kraść. Spencer rywalizuje ze swoją starszą siostrą, nawet o chłopaków. Emilly poznaje dość specyficzną koleżankę i zaczyna zastanawiać się nad swoimi upodobaniami. Dzięki temu, że każda z bohaterek jest nieco inna, przeżywa inne problemy i rozterki życiowe, czytelniczki mają szansę odnaleźć się w którejś z nich. Jestem pewna, że każda z Was przeżywała lub przeżyje coś, co któraś z tych dziewczyn. Ich zachowanie może być dla nas pomocną wskazówką co zrobić lub czego unikać.

            Jest tu też coś, co pojawiło się również w Błękitnokrwistych. Moda. Dużo mody. Ja osobiście nie przywiązuje dużej uwagi do marek ciuchów, biżuterii czy perfum. Albo coś jest ładne, albo nie, nie ma znaczenia, czy dało się za to 30 czy 300 złotych. Natomiast w Kłamczuchach właśnie marki odgrywają olbrzymią rolę. Przykro mi, ale kiedy czytam opis dziewczyny, jakiej firmy ma bluzkę, spodnie, buty, naszyjnik, to nadal nie wiem, czy to o niej świadczy dobrze, czy źle. To jednak taki drobny minus, z którym na początku powieści nie mogłam sobie poradzić. Potem było lepiej. Mniej metek. Albo ja nie zwracałam już na nie uwagi.

            Cała powieść wydała mi się nudna. Domyślałam się zakończenia, kto wysyła te liściki, dlaczego i jak skończy się każda z pojedynczych historii. I wiecie co? Myliłam się. Myliłam się we wszystkim. Nie chciałam sięgać po kolejne tomy, ale teraz muszę. Muszę, bo zakończenie całkowicie wywróciło całe mojej postrzeganie tej pozycji do góry nogami. Bo teraz już nie mam pojęcia kto wysyłał te liściki. Skąd znał tajemnice dziewcząt. Kto? Jak? Dlaczego? I mimo że przez większość powieści ziewałam, to po przewróceniu ostatniej kartki zaczęłam szukać w księgarniach tomu drugiego. Polecam fanom życiowych młodzieżówek z nutką kryminału.




Pretty Little Liars
Tom I
Kłamczuchy
Sara Shepard
Wydawnictwo Otwarte
288 stron

2011
Nieładnie jest kłamać... Nieładnie jest kłamać... Reviewed by Martha Oakiss on niedziela, lipca 20, 2014 Rating: 5