OBSYDIAN / Jennifer L. Armentrout + BOOKTALK

OBSYDIAN / Jennifer L. Armentrout

         Lubię, gdy sięgając po książkę, w mojej głowie kumulują się różne sprzeczne myśli. I tak właśnie było w wypadku Obsydianu. Słyszałam opinie, że to denny romansik zbliżony do Zmierzchu, tyle że z kosmitami. A jednocześnie bardzo dużo osób zachwalało całą serię Lux, łącznie z, tak zwaną, płcią brzydką. Lubię, gdy tak się dzieje, bo dzięki wielu sprzecznym opiniom nie jestem nastawiona do danej pozycji ani zbyt negatywnie (co mogłoby spowodować brak ochoty na czytanie), ani zanadto pozytywnie (a przecież mogłam poczuć się rozczarowana). Tak więc, zaczynając moją przygodę z Jennifer L. Armentrout, stałam na najbardziej neutralnym polu, więc i ocena powinna być obiektywna.

         No to krok po kroku, jak ta moja neutralność przejawiała się podczas czytania. To jakieś pierwsze 30 stron, tak na oko.
O Boziu! Główna bohaterka jest recenzentką książkową! (+) Autorka pewnie chciała się podlizać blogerom… (-)
Przeprowadza się do nowego miasta. Nie dobrze, szykuje się romans z nowym kolegą z klasy. (-) Ale na razie nie myśli o chłopakach. Tylko o pudłach. I książkach. (+)
O, dopiero teraz pojawiło się jej imię. Katy. Taka tajemnica już na początku? (+) Ale Katy? Serio, takie pospolite Katy? (-)
Już zaczął się temat chłopaków… (-) Ale w sumie to nie Katy poruszyła ten temat, tylko jej mama. (+)
No nie. Zaczyna się opisywanie męskich mięśni. (-). Ej. Ale on ma wysokie kości policzkowe. Jak Sherlock. (+)
Szykuje się romans. (-) Ale on to taki typ Bad Boya. (+) I z humorem. (+) I kośćmi policzkowymi. (+)
Niesamowicie przystojny chłopak z innej planety i jego niesamowicie piękna siostra z innej planety. (+) Jak Edward i Alice… (-)
Edward Pfu! Daemon zaprowadził Katy na polanę, bo jest wyjątkowa. I Katy i polana. (-) Daemon nie świeci w słońcu. (+)
Kat zaczyna dostrzegać jakieś dziwne sygnały, jeśli chodzi o Daemona. I mimo jego mega szybkości, mega długo wstrzymywanego powietrza i mega dziwnego prądu przechodzącego przez ciało pod wpływem dotknięcia nie powiedziała „Jesteś… wampirem”. (+)
(kolejne strony)
O, jakiś zły pan. (+)
(kolejne strony)
O, zabójstwo. (+)
(następna strona)
(następne 100 stron)
(ostatnia strona)
CO?!

Taaak, wreszcie jakaś pokrewna dusza! Moi drodzy znajomi, macie odpowiedź na Wasze pytanie, dlaczego się jeszcze nie sprzedałam J


         Katy to jedna z tych „nudnych” siedemnastolatek. Niczym się nie wyróżnia, jest cicha, spokojna i prowadzi bloga z recenzjami książek. Razem z matką, po śmierci ojca, wyprowadza się z Florydy do Wirginii. Poznaje tam Daemona, który wraz siostrą mieszka w domku naprzeciwko. I nagle, nie wiadomo jakim cudem, ta cicha myszka, która bała się zapukać do drzwi, kłóci się z kimś niemal wyrwanym z okładek pism modowych, wyrzuca mu wszystko, co jej leży na duszy, a ironicznym tekstom nie ma końca. Dlaczego? Dlaczego? Skoro była taka nieśmiała, język powinien jej stanąć w gardle kołkiem za każdym razem, gdy Daemon ją zawstydzał. Nie wspominam już o tym, że Katy to blogerka książkowa, a przez te 400 stron czytała coś dosłownie dwa razy.

Wreszcie jakaś bohaterka robi to, co ja. Nom, coraz więcej jest takich książek. Czuję się fejmem, bo to jakby o mnie pisali J

 
         Daemon jest (kogo to dziwi?) mega przystojnym chłopakiem, trochę w stylu bad boya, czyli to, co czytelniczki kochają najbardziej. Co więcej, uwielbia kpić sobie z naiwnych nastolatek (czytaj: Katy). Ma w sobie coś specyficznego, coś, przez co nie wiadomo, co kryje się w jego sercu, kiedy jest sobą, a kiedy zakłada maskę. I czasem naprawdę zachowywał się jak dupek. Ale, co do dużo mówić, seksowny dupek.

Ponownie piękna rodzinka i bohaterka niewierząca w swoją urodę. Gdzieś to już czytałam…


         Bardzo ucieszył mnie bonus, który znalazł się na końcu książki, czyli wybrane sceny z perspektywy Daemona (Jej, pani Armentrout! Pisać tę samą książkę dwa razy? Szacunek ;) ). To było piękne, bo mogliśmy dowiedzieć się co nieco o naszym ulubionym bohaterze. I okazało się, że przez ten drobny dodatek cała powieść nabrała zupełnie innego sensu. Aż nabrałam ochoty, aby przeczytać ją jeszcze raz.

         Recenzja wydała się negatywna? Może. Z mojej obiektywności chyba nic nie wyszło, bo wiedząc, że Obsydian jest często porównywany do Zmierzchu, na siłę i podświadomie chciałam te podobieństwa odnaleźć a całą książkę, że tak powiem, udupić. Ale co ja poradzę, że o ile początek był kiepski, to każda kolejna strona oczarowywała mnie coraz bardziej. I naprawdę nie umiem tego wyjaśnić, bo pomimo tych wszystkich minusów i elementów, które kompletnie mi nie leżały, to z całego serca pokochałam Daemona Obsydian. I nie umiem tego wytłumaczyć. Bo niby zwyczajna młodzieżówka, z romansem, poświęceniem, walką o życie i miłość, a Daemon podwyższył ocenę a nie jestem w stanie wystawić niskiej oceny.

 Tia. Znajdź teraz chłopaka, który Ci powie, że na zewnątrz jesteś pasztet, ale on i tak Cię kocha, bo jesteś piękna w środku… Nasz gatunek tak nie rozumuje.



| OBSYDIAN | ONYKS | OPAL | ORIGIN | OPPOSITION |
 
Obsydian
Jennifer L. Armentrout
Lux
Tom 1
Obsidian
Wydawnictwo Filia
400 stron
2014



_________

Zapraszam również do obejrzenia mojego BookTalku na temat książki Obsydian - ostrzegam jednak, że ta recenzja jest dość stara (jedna z zaległych, o których wspominałam). BookTalk był nagrywany kilka miesięcy temu, więc musicie mi wybaczyć, że źle wymawiałam słowo "BookTalk" :P



__________

Przypominam również o konkursie urodzinowym TUTAJ
OBSYDIAN / Jennifer L. Armentrout + BOOKTALK OBSYDIAN / Jennifer L. Armentrout + BOOKTALK Reviewed by Martha Oakiss on sobota, stycznia 17, 2015 Rating: 5