Piękna groza, czyli "Strażnicy Światła" Abby Geni


Są książki, o których nie wiemy zbyt wiele. Są książki, w których znamy tylko główny motyw czy zarys fabuły. I czasem to wystarcza, byśmy z wielkim zapałem sięgnęli po dany tytuł. Tak mnie, fankę fotografii, przyciągnęli do siebie Strażnicy Światła. Bo właśnie fotografia miała odgrywać tu niezwykle istotną rolę.

Miranda zawodowo zajmuje się fotografią. Jej kolejną pracę stanowi roczny wyjazd na Wyspy Farallońskie, lub też, jak zdarza się je nazywać, Wyspy Śmierci, by sfotografować ich piękno. W tym momencie jednak piękno się kończy, a zaczyna groza, napady, śmierć i zjawy. Kruche grunty klifów na pewno nie są bezpieczne, ale w okolicach czai się chyba coś gorszego...

Jednak z tą powieścią stało się coś złego i, być może, powinnam zwalić do na debiut autorki lub pochwalne opinie innych, automatycznie nastawiające mnie na genialną lekturę. Bo ni w ząb nie dała mi tego, czego oczekiwałam. Abbi Geni rzeczywiście wykreowała cudowny klimat, zasypując nas dokładnymi opisami flory i fauny. Sama, jako fanka fotografii, zainteresowałam się sposobem, w jaki Miranda patrzy na świat i używa swojego sprzętu. Problem pojawił się w momencie, gdy poczułam się lekko znużona ciągłymi opisami i brakiem akcji. Owszem, co chwilę dostawaliśmy jakiś sygnał, że coś złego dzieje się na wyspie, że coś za chwilę może na nas wyskoczyć zza rogu, jednak nie można powiedzieć, byśmy przewracali strony na jednym wdechu, bali się czytać dalej i nie mogli opędzić od ciągłych pościgów i napadów. Niestety, literaturą grozy bym tego nie nazwała. Strażnikom Światła w tym wydaniu bliżej do tajemniczego thrillera, gdzie bardziej skupimy się na rozwiązaniu zagadki, niż na uciekaniu.

Spodobał mi się natomiast sposób, w jaki autorka poprowadziła całą narrację. Właściwie to epilog wyjaśnia nam wszystko, czego wcześniej mogliśmy się jedynie domyślać i to on staje się bezpośrednim połączeniem z pierwszymi stronami powieści.

Strażnicy Światła to z pewnością książka, jak na debiut, bardzo dobra, choć wciąż, jak na debiut przystało, niedopracowana. Gdyby znalazło się w niej więcej scen grozy i szybsza akcja, nie miałabym problemów, by podwyższyć jej ocenę. Na ten moment nie zakwalifikowałabym jej do literatury grozy, ale jeżeli lubicie mroczne tajemnice, to ta powieść powinna przypaść Wam do gustu.

Piękna groza, czyli "Strażnicy Światła" Abby Geni Piękna groza, czyli "Strażnicy Światła" Abby Geni Reviewed by Martha Oakiss on sobota, lipca 08, 2017 Rating: 5