To się zagotowało / Alight. Ropaleni / Scott Sigler


Jakiś czas temu sięgnęłam po Alive. Żywi, nie spodziewając się po nich niczego znakomitego. Okazało się jednak, że było całkiem nieźle i, przede wszystkim, zaskakująco. Jakie wrażenie wywarł na mnie tom drugi od Scotta Siglera?



Em budzi się w trumnie. Nie takiej zwyczajnej. Bardziej kosmicznej. Wszędzie są dziwne rurki. Co gorsza, dziewczyna nie pamięta, gdzie jest, ani nawet - kim jest. Gdy okazuje się, że oprócz niej w podobnych trumnach zostało zamkniętych wiele dzieci, pytania się mnożą. Grupa dwunastolatków usiłuje połączyć siły, by wyjść cało z potyczek z potworami i odnaleźć normalność.

O ile w tomie pierwszym nasi bohaterowie przechadzali się po tunelach i zamkniętych przestrzeniach, tak tym razem znaleźli się w dzikiej dżungli, przepełnionej nieznanymi sobie gatunkami zwierząt i roślin. Przed nimi więc próby znalezienia pożywienia i osiedlenia się na nowym terenie. Niestety, jeszcze mocniej niż w rozpoczęciu serii przywodziło to na myśl, przynajmniej początkowo, Igrzyska Śmierci. Jednak skonstruowanie fabuły w sposób, w jaki zrobił to Scott Sigler, jest dla mnie jak najbardziej na plus. Spacerowanie po obcych terenach sprawia, że, podobnie jak bohaterowie, co chwilę jesteśmy zaskakiwani - nie mamy pewności, co za chwilę wyskoczy zza drzewa, czy będzie to ofiara czy łowca; nie wiemy, kto zginie, kto się zbuntuje i co właściwie kryje się za wszystkimi tajemnicami. Dzięki temu, przez niemal 500 stron, nie ma czasu na nudę. Autor musiał mieć dokładnie rozplanowaną całą serię i powoli, cichutko, nieświadomie odkrywa przed nami kolejne karty, byśmy w którymś momencie mogli zakrzyknąć "a więc dlatego tak to się zaczęło!".

Kwestie bohaterów w tym tomie są całkowitym sztosem. W Alive niekoniecznie zaznajomiłam się wystarczająco z postaciami, tu wiedziałam już, czego po kim można się spodziewać (mimo że początkowo brakowało mi przypomnień fabularnych i przez pierwsze rozdziały nie mogłam sobie przypomnieć, co się działo). Em wciąż jest irytująca, hierarchia między dziećmi staje się jeszcze bardziej istotna, natomiast pojawia się kilka całkiem nowych istot, które wzbudziły moją sympatię. Drażnił mnie jednak romans, który pojawiał się dość często,  A POTEM AUTOR ZROBIŁ COŚ TAKIEGO, ŻE PFFFF!!!!

Alight. Rozpaleni było chyba jeszcze bardziej emocjonujące, niż tom pierwszy trylogii Generacje. Chyba gdzieś w głębi obawiam się, co autor zaplanował na trzeci tom, bo już tutaj wielokrotnie brakowało mi tchu. Z pewnością nas zaskoczy, bo w tym jest wyjątkowo dobry. 

Książka do zakupienia na empik.com oraz empik
To się zagotowało / Alight. Ropaleni / Scott Sigler To się zagotowało / Alight. Ropaleni / Scott Sigler Reviewed by Martha Oakiss on niedziela, lipca 02, 2017 Rating: 5